Zasoby dostępnego na naszej planecie złota i innych kruszców są pozostałością po bombardowaniu meteorytów, jakie miało miejsce Ziemi. Bardzo precyzyjnie potwierdzili to naukowcy brytyjscy na łamach "Nature".
Gdy młoda, gorąca Ziemia ledwie się formowała, żelazo było płynne i przemieszczało się w stronę jej środka, by stworzyć przyszłe jądro. Wraz z żelazem ku centrum wędrowały inne, ciężkie substancje, w tym cenne metale takie jak złoto i platyna. Do dziś jądro Ziemi zawiera ich ilość wystarczającą do pokrycia całej powierzchni planety warstwą o grubości czterech metrów!
Można by sądzić, że z powodu tej pradawnej wędrówki złota ku jądru Ziemi zewnętrzna jej część powinna być zupełnie pozbawiona kruszców. A jednak się je wydobywa, zaś krzemowa, wierzchnia warstwa Ziemi jest w cenne metale bogatsza od dziesiątków do niż można by się spodziewać.
Istnieje hipoteza, że dostępne blisko powierzchni metale są pozostałością po deszczu meteorytów, w młodą Ziemię. Jeśli coś takiego miałoby miejsce już po uformowaniu się jądra Ziemi, złoto i z meteorytów mogłoby się wkomponować tylko w jej zewnętrzne warstwy i nie przemieścić ku głębinom. Aby hipotezę dr Matthias Willbold wraz z prof. Timem Elliottem z Bristol Isotope Group w School of jedne z najstarszych na Ziemi skał - pochodzące z Grenlandii, których wiek ocenia się na niemal (to zaledwie o około pół miliarda lat mniej, niż ma sama Ziemia). Wyniki ich badań sporo składzie naszej planety niedługo po powstaniu jej jądra, ale jeszcze przed hipotetycznym bombardowaniem z niebios.
Kilka stref klimatycznych i choroba wysokościowa występująca na najwyższej afrykańskiej górze to nie lada wyzwanie. Stąd wytłumaczenie byli tak zdziwieni spotkaniem zdrowego, brązowego psa, żyjącego na szczycie wierzchołka Uhuru - donosi serwis huffingtonpost.com.
Jeden francuz Antoine le Galloudec, zrobił zdjęcie swoim telefonem komórkowym. Niektórzy z lokalnych mieszkańców wspięli się na górę, by sprawdzić czy to ten sam pies znaleziony dekadę temu.
- Gdy turysta pokazał nam zdjęcie psa, nie oczom. Jak on przeżył w tak zimnych warunkach i co jadł podczas mrozów to dla nas - mówił jeden z lokalnych mieszkańców.
Kilimandżaro w Tanzanii to jeden z najwyższych samotnych masywów świata, mający 5895 m.
Malezyjski orangutan żyjący w niewoli był często przyłapywany na paleniu papierosów. Dostawał je od odwiedzających zoo. Teraz nałogiem - poinformowała agencja AP
Władze przejęły dorosłą już Shirley z państwowego zoo w południowym stanie Jahor uznano, że zwierzęta przetrzymywane są w nieodpowiednich warunkach.
Obecnie Shirley jest poddana kwarantannie w zoo w sąsiednim kilku tygodni zostanie wysłana do centrum przyrodniczego na wyspie Borneo.
Dyrektor Zoo Ahmad Azhar Mohammed powiedział, że ma już dostępu do papierosów. - Palenie nie jest naturalnym zachowaniem dla orangutanów - dodał.